wersja kontrastowa
 
12 14 16

Strona główna

Z ostatniej chwili
  • 23 czerwca dzieci i młodzież kończą naukę w roku szkolnym 2016/2017   |   Msze św. dla młodzieży szkół ponadgimnazjalnych sprawowane będą o godz. 8.00 w Strzyżowie, a o godz. 9.00 w Czudcu   |   Uroczystości rozdania świadectw rozpoczną się: ok. godz. 9.00 w Liceum Ogólnokształcącym im. A. Mickiewicza w Strzyżowie i Zespole Szkół Technicznych w Strzyżowie, a ok. godz. 10.00 w Zespole Szkół w Czudcu   |   Do końca lipca br. absolwenci gimnazjów wybierający kontynuację kształcenia w szkołach powiatowych, uczniowie szkół ponadgimnazjalnych z terenu powiatu oraz absolwenci tych szkół mogą składać wnioski o przyznanie stypendiów z Powiatowego Funduszu Stypendialnego im. Jana Przecławczyka   |   Więcej informacji, w tym wzór wniosku w naszym serwisie w cz. Stypendia i pomoc dla młodzieży   |   Rada Powiatu jednogłośnie udzieliła absolutorium dla Zarządu Powiatu Strzyżowskiego za 2016 r.   |   Według sprawozdania z wykonania budżetu powiatu za 2016 r. dochody budżetu powiatu osiągnęły wartość 65,3 mln zł, zaś wydatki ukształtowały się na poziomie 64,9 mln zł   |   Powiatowy Urząd Pracy w Strzyżowie ogłasza nabór wniosków o przyznanie środków na podjęcie działalności gospodarczej; wnioski przyjmowane będą od 30.06 do 07.07   |   Szczegółowe informacje pod linkiem http://strzyzow.praca.gov.pl//   |   21 czerwca br. w godz. 9:00-15:00 w Delegaturze Krajowego Biura Wyborczego w Rzeszowie odbędą się konsultacje dotyczące propozycji nowych wzorów kart do głosowania stosowanych w przyszłorocznych wyborach samorządowych   |   Od 1 czerwca 2017 roku Wojewódzki Urząd Pracy w Rzeszowie zmienia siedzibę i adres na: Wojewódzki Urząd Pracy w Rzeszowie, ul. Naruszewicza 11, 35-055 Rzeszów   |   Mapka i niezbędne numery telefonów znajdują się na stronie: http://wuprzeszow.praca.gov.pl/urzad/dane-kontaktowe   |   W dniach 23-25 czerwca br. odbędą się Dni Ziemi Czudeckiej   |   W niedzielę (25.06) przy Domu Ludowym w Jazowej planowane są „Sobótki nad Wisłokiem” połączone z Koncertem Laureatów X Międzynarodowego Konkursu „Piosenki Naszych Ojczyzn w Unii Europejskiej”
bn_konsultacjes
bn_media
bn_RSO
blank
bn_bip
blank
bn_oferty
bn_rejestr osuwisk
bn_wydawnictwa
nagrody
blank
blank
Pogoda w Strzyżowie
12 14 16
16
 

Nasza społeczność

Ignacy Bełch, Stanisław Bełch – o zakładzie fotograficznym w Zawadce

Ignacy Bełch, po tym jak wyemigrował do Stanów Zjednoczonych Ameryki przed I wojną światową, powrócił do Polski z rodziną w 1924 roku. Osiadł wówczas w Żyznowie, gdzie był organistą w kościele parafialnym i jednocześnie poświęcał się pasji fotografowania na bazie przywiezionego ze Stanów sprzętu. Wraz z rodziną przeniósł się do rodzinnej Zawadki w 1935 roku, gdzie będąc z kolei organistą w kościele parafialnym w Grodzisku, prowadził także gospodarstwo rolne i nade wszytko pozostał przy swojej pasji, prowadząc atelier fotograficzne.


O zakładzie fotograficznym w Zawadce wiedziałem już wcześniej od swojej Mamy, która przeglądając rodzinne zdjęcia mówiła mi, gdzie i przez kogo niektóre z nich zostały zrobione. Charakterystyczne elementy dekoracji w atelier: wiklinowy stolik nakryty szydełkowym obrusem, również wiklinowe fotele i brzoza namalowana na płótnie w tle ewidentnie wskazywały na jedno miejsce ich wykonania. Fotografie z rodzinnego albumu podsycały moją wyobraźnię do tego stopnia, że zapragnąłem dowiedzieć się czegoś więcej o zakładzie i autorze tych fotografii.


Przeprowadzając wywiad z wielkim społecznikiem, żołnierzem Armii Krajowej, wieloletnim radnym z Zawadki - Stanisławem Bełchem, postanowiłem zapytać również o zakład fotograficzny, który wraz z ojcem Ignacym prowadził we własnym domu od lat trzydziestych. Przeniósł go z Żyznowa, gdzie wcześniej mieszkała rodzina Bełchów. Szczęśliwie wówczas przy rozmowie była obecna żona Stanisława - Maria, która potwierdziwszy fakt istnienia zakładu wspomniała, że gdzieś na strychu muszą być jeszcze szklane negatywy - pozostałość po wielu latach pracy jej męża jako fotografa. Obiecała, że następnym razem, gdy ich odwiedzę, odnajdzie i przygotuje je dla mnie, o ile da się z nich jeszcze coś zrobić - będzie się cieszyć z ich wykorzystania.


Przy następnej wizycie w domu Państwa Bełchów zastałem ich przy pracy nad odzyskiwaniem szklanych negatywów, które złożone w starej brytfannie do pieczenia chleba posklejały się i pokryły grubą warstwą kurzu. Pan Stanisław „uzbrojony" w nóż, mimo słabego wzroku zręcznie rozdzielał połączone płytki, każdą podnosząc do światła i wnikliwie przeglądając. Już wtedy ze znawstwem stwierdzał, kogo przedstawiają: „Tu mój brat Kazimierz w dniu prymicji z siostrami, tu rodzina Włodyków, wesele Antoniego, pogrzeb Józka, to Rosjanie". Spakowałem wówczas blisko dwieście szklanych płytek i powiozłem je do fotografika i drukarza Huberta Kuziary w Rzeszowie, który obiecał, że w sposób komputerowy „wywoła" je i „zmagazynuje" w formie cyfrowego zapisu na płycie CD. Po długiej i żmudnej pracy (mycie, czyszczenie, skanowanie i wprowadzanie do pamięci komputera) archiwum było gotowe w marcu 2003 r. Z dumą wiozłem z Rzeszowa płytę CD wyobrażając sobie, jakie cuda mieści ten krążek. I nie zawiodłem się.


Po kolei otwierałem poszczególne pliki i na ekranie pojawiły się kolejne twarze, niby obce, ale i bliskie zarazem, ludzie jakże podobni do moich szkolnych kolegów, znajomych, a przecież to nie oni, bo tak odmiennie ubrani. Sylwetki i twarze kobiet, dziewczynek, dzieci. Niektóre z nich okutane w chustki, ale były i modne toczki i berety. Postawni mężczyźni w dostojnych pozach, kwiat młodzieży męskiej przy znajomym wiklinowym stoliku, dziadkowie z sumiastym, bądź a'la Chaplin wąsem, w dwurzędowych marynarkach, pod krawatem, albo po chłopsku - w koszuli zapiętej na ostatni guzik...


Zdjęcia grupowe: wesela - wystrojeni państwo młodzi, same kobiety na kursie szycia, tylko rodzina (bagatela 55 osób) na srebrnym weselu i chyba najwięcej fotografii z pogrzebów: rodziny zgromadzone przy zmarłym w otwartej lub zamkniętej trumnie. Bardzo dużo zdjęć „komunijnych" i portretowych - legitymacyjnych. Pojedyncze twarze, ale i szklane negatywy „duetów": koleżanki, matka z córką, syn z ojcem, bracia, siostry - tak w trudnych powojennych czasach, ze względów oszczędnościowych wykonywano zdjęcia dowodowe. Spora liczba portretów wojaków w mundurach polskich i radzieckich - także jeden „duet" radziecki. Kim są? Czy żyją? Gdzie mieszkają? Jak potoczyły się ich losy? To pytania, które cisną się na usta i które skieruję do państwa Bełchów.


W niedzielne popołudnie z gotowym, komputerowym wydrukiem ponad 180 zdjęć zjawiłem się ponownie w ich domu na Górach. Pani Maria z niezwykłą bystrością „odczytuje" kolejne fizjonomie; swojej i męża rodziny, mieszkańców Zawadki, Pstrągowej, Grodziska, Różanki. Bez zająknięcia wskazuje wszystkie uczestniczki kursu kroju i szycia, w tym samą siebie - organizatorkę kursu. „Jakby trzeba było, mam je wszystkie zapisane w zeszycie, łącznie z datami urodzin" - dodaje z uśmiechem. Z niemałym zaskoczeniem odkrywa na jednym z „duetów" twarz swojej koleżanki i swoją (właściwie jej połowę, bo klisza mocno nadgryziona zębem czasu). Toczy się opowieść o losach ludzi, koligacjach rodzinnych, miejscach zamieszkania, wydarzeniach. Padają imiona, nazwiska, przezwiska i potoczne nazwy miejsc zdarzeń, które byłe udziałem osób z fotografii. Za chwilę dołącza do rozmowy Pan Stanisław, który uzupełnia opowieść żony albo też rozpoznaje inne twarze osób. Słuchając robię notatki, ale wiem, że i tak nie dam rady wszystkiego odnotować, zapamiętać, powtórzyć. Wiem, że muszę tu wrócić i wysłuchać jeszcze raz opowieści, których pretekstem będzie fotograficzne archiwum.


Tak o fotograficznym archiwum z Zawadki pisałem w 2003 roku. Od tamtego czasu upłynęło już czternaście lat. Trzeba zaznaczyć, że niedługo po tej rozmowie i ukazaniu się wywiadu w Miesięczniku Powiatu Strzyżowskiego „Bardo" po długiej chorobie Pan Stanisław Bełch zmarł. 29 marca 2003 roku w ostatniej drodze towarzyszyło śp. Stanisławowi wielu mieszkańców Zawadki, Pstrągowej i Grodziska. Msza żałobna koncelebrowana pod przewodnictwem Jego brata ks. profesora Kazimierza Bełcha odbyła się w kościele parafialnym w Grodzisku. Został pochowany na miejscowym cmentarzu parafialnym. Miałem wtedy zaszczyt, jako sołtys i prezes jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w Zawadce wygłosić mowę pogrzebową.


Jeszcze w czasie II wojny światowej w czasie jednej z obław w Zawadce Jego ojciec Ignacy Bełch został zabrany przez Niemców i prawdopodobnie rozstrzelany w lesie w Warzycach. Powodem stracenia była pomoc partyzantom i wykonywanie zdjęć do nielegalnych dokumentów. Do dziś Jego dzieci, wnuki i prawnuki często odwiedzają Warzycki Las, pamiętając o swoim Ojcu i Dziadku, który nie bacząc na grożące mu niebezpieczeństwo utraty życia, tak bardzo pomagał innym. Po śmierci ojca Ignacego Stanisław Bełch przejął jego zakład i wraz z żoną Marią wykonywali zdjęcia dla okolicznych mieszkańców. Wraz z upływem czasu i wprowadzeniem nowych technik fotograficznych zakład przestał istnieć w latach 70. XX wieku.


W tym miejscu należy przypomnieć sylwetkę Stanisława Bełcha. Urodził się w Żyznowie w roku 1934. Kiedy miał 6 lat, wraz z rodziną osiadł na powrót w Zawadce na kilku morgach zakupionej ziemi. Całe swe dziecięce, młodzieńcze i dorosłe życie związał z Zawadką. W czasie II wojny światowej był żołnierzem AK pod pseudonimem „Szpak" i walczył z niemieckim okupantem. Jeszcze w czasie wojny za swą przynależność do AK zapłacił cenę aresztowania i prześladowania przez NKWD. Po wielu latach Ojczyzna doceniła Jego odwagę i patriotyzm, nadając Mu Krzyż Armii Krajowej. Zanim jednak przypięto Mu medal ta sama Ojczyzna zniewolona sowieckim totalitaryzmem za przynależność do Stronnictwa Narodowego skazała Go na 5 i pół roku więzienia. Ten wyrok odsiadywał w więzieniach w Sieradzu, a potem w Łodzi. Ze względu na krytyczny stan zdrowia wcześniej wypuszczono Go do domu.


Po wyjściu z więzienia na ojcowiźnie przyszedł czas na naukę i pracę. Zadziwił wszystkich swoją rolniczą wiedzą i wprowadzaniem nowoczesnych metod gospodarowania. Znane są w tym czasie Jego sukcesy w olimpiadach rolniczych i w poczynaniach gospodarczych. Ciężka praca w rolnictwie to tylko przystanek w twórczej, mozolnej i nie zawsze docenionej pracy społecznej. Bez Niego nie byłoby wielu dróg, linii energetycznej, linii gazowniczej, nowej szkoły, sklepu i pierwszej we wsi remizy, a potem nowoczesnego domu strażaka. Przez wiele lat godnie reprezentował Zawadkę na forum rady gminy, dbając zawsze o dobro tej małej społeczności, nie zapominając o wszystkich mieszkańcach gminy. Był między innymi inicjatorem budowy domu ludowego, a potem ośrodka zdrowia w Grodzisku. To z Jego inicjatywy założono jednostkę straży pożarnej w latach sześćdziesiątych, a potem przez długie lata stał na jej czele jako prezes.


Wracając do tematu archiwum fotograficznego z zakładu Bełchów w Zawadce, musze dodać, że w 2009 roku pani Maria Bełch odnalazła kolejną partię szklanych negatywów. Tym razem wspólnie z panem Aleksandrem Józefczykiem z zakładu fotograficznego „Foto-Alex" w Strzyżowie udało nam się odzyskać kolejne archiwalne zdjęcia. Wśród nich unikatowe fotografie z poświęcenia Czytelni „Prosvita" w Bonarówce (z udziałem miejscowej ludności tzw. Rusinów, Zamieszańców), uroczystości kościelnych w Żyznowie, z życia dziedziców Żyznowa - Bylickich czy zdjęcia wnętrza dobrzechowskiego kościoła jeszcze przed położeniem polichromii. Odzyskane szklane negatywy zarówno z 2001, jak i 2009 roku oraz niektóre sprzęty z atelier w Zawadce zostały poddane konserwacji i zaprezentowane w wystawie okresowej w latach 2015-2016 w Samorządowym Muzeum Ziemi Strzyżowskiej im. Zygmunta Leśniaka w Strzyżowie.


Na fotografii odzyskanej ze szklanych negatywów Ignacy Bełch, syn Jakuba i Zofii z domu Prasnal (z lewej) przy fisharmonii wraz z przyjacielem (USA).


[Wiesław Plezia]

Data dodania: 02-05-2017
liczba wyświetleń: 211

Pozostałe kategorie